
Danny Bones wygenerował miliony wyświetleń i polityczny skandal. Jak prawica stworzyła rapera AI
Miał być głosem brytyjskiej ulicy, a okazał się wygenerowaną przez sztuczną inteligencję tubą propagandową. Sprawa Danny'ego Bonesa to jeden z najgłośniejszych przypadków wykorzystania wirtualnego muzyka do forsowania politycznej agendy i ingerowania w wybory na Wyspach. Za projektem, który miał udawać bunt klasy robotniczej, stali ludzie na co dzień zarabiający w branży muzycznej.
Danny Bones został wykreowany na młodego, białego chłopaka z sąsiedztwa. Jego kawałki charakteryzowały się profesjonalną produkcją i chwytliwymi tekstami, które szybko zdominowały TikToka, Instagrama i YouTube'a. Raper uderzał w tony antyimigranckie, narzekając na rzekomą utratę narodowej tożsamości oraz przestępczość. Liczby robiły wrażenie - projekt zgromadził miliony wyświetleń, ponad pół miliona odtworzeń i prawie 30 tysięcy słuchaczy miesięcznie na samym Spotify.
W sierpniu 2026 roku dziennikarze śledczy ujawnili, że za wirtualną postacią stoi początkowo anonimowy kolektyw The Node Project. Okazało się, że to dzieło realnych osób z branży: producenta o pseudonimie Bamber oraz animatora 3D znanego jako Blackledge. Spore oburzenie wywołał fakt, że obaj twórcy wcześniej normalnie współpracowali z czarnoskórymi artystami ze sceny grime'owej i rapowej, takimi jak Aystar czy Manga Saint Hilare.
Temat stał się potężnym skandalem politycznym w marcu 2026 roku. Organizacja The Bureau of Investigative Journalism odkryła, że produkcję materiałów The Node Project sfinansowała prawicowa partia Advance UK. Utwory Bonesa, na czele z flagowym hitem "This Is England", stały się oficjalnymi materiałami kampanijnymi tego ugrupowania podczas wyborów uzupełniających w okręgu Gorton i Denton.
Sprawa rzekomego niejawnego finansowania kampanii szybko trafiła pod lupę brytyjskiej Komisji Wyborczej. Co więcej, w teledyskach Danny'ego gościnnie pojawiała się "Amelia" - inna postać AI, którą brytyjski rząd stworzył pierwotnie jako narzędzie do edukacji dzieci o zagrożeniach związanych z ekstremizmem. Prawica po prostu przejęła ten model i zaprzęgła go do promowania własnej narracji.
O ile same piosenki często grały po prostu na narodowym sentymencie, o tyle materiały wideo wykreowane przez zespół Danny'ego Bonesa bywały niezwykle agresywne. W jednym z klipów azjatycki mężczyzna w tłumie mówi do kamery "Jesteśmy tu", na co awatar w masce z flagą Union Jack odpowiada "Nie na długo", po czym następuje scena zrzucenia mężczyzny na ziemię i symulacji deportacji.
Gdy prawica przegrała wybory w Gorton i Denton, na profilu wirtualnego rapera pojawiło się wideo uderzające bezpośrednio w zwycięską Partię Zielonych. Awatar narzekał, że oponenci prowadzili kampanię "w urdu i bengalskim", a na ulicach "nie było widać flag Union Jack, tylko palestyńskie i pakistańskie". Zastępczyni lidera Partii Zielonych określiła te działania jako stanowiące bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa polityków.
Eksperci z Europejskiego Obserwatorium Mediów Cyfrowych (EDMO) podsumowali to wprost - Danny Bones to idealne, nowe narzędzie propagandy. Jako awatar nigdy nie weźmie łapówki, nie powie czegoś głupiego na żywo i nie odejdzie od narzuconej doktryny.
Na początku sierpnia 2026 roku platformy społecznościowe w końcu zareagowały. W ciągu kilkunastu minut TikTok i Instagram całkowicie zbanowały konta The Node Project, odcinając twórców od 100 tysięcy obserwujących. Chwilę później zablokowano im dostęp do systemów przetwarzających płatności, co ucięło możliwości zarobkowe. Jedynym dużym serwisem, który nie zdecydował się na blokadę, pozostał X (dawniej Twitter), za co autorzy publicznie dziękowali Elonowi Muskowi. Do samego końca odrzucali zarzuty o rasizm, zasłaniając się "prowokacyjną sztuką polityczną".
Mimo usunięcia awatara z głównych platform, historia Danny'ego Bonesa zostawia po sobie kilka otwartych kwestii. Wciąż nie ma jasności, jakie dokładnie kroki prawne i finansowe podejmie Komisja Wyborcza wobec partii Advance UK. Brakuje też oficjalnych reakcji środowiska rapowego - zwłaszcza artystów, którzy wcześniej nieświadomie współpracowali z ludźmi odpowiedzialnymi za ten cyfrowy projekt polityczny.
Danny Bones został wykreowany na młodego, białego chłopaka z sąsiedztwa. Jego kawałki charakteryzowały się profesjonalną produkcją i chwytliwymi tekstami, które szybko zdominowały TikToka, Instagrama i YouTube'a. Raper uderzał w tony antyimigranckie, narzekając na rzekomą utratę narodowej tożsamości oraz przestępczość. Liczby robiły wrażenie - projekt zgromadził miliony wyświetleń, ponad pół miliona odtworzeń i prawie 30 tysięcy słuchaczy miesięcznie na samym Spotify.
W sierpniu 2026 roku dziennikarze śledczy ujawnili, że za wirtualną postacią stoi początkowo anonimowy kolektyw The Node Project. Okazało się, że to dzieło realnych osób z branży: producenta o pseudonimie Bamber oraz animatora 3D znanego jako Blackledge. Spore oburzenie wywołał fakt, że obaj twórcy wcześniej normalnie współpracowali z czarnoskórymi artystami ze sceny grime'owej i rapowej, takimi jak Aystar czy Manga Saint Hilare.
Temat stał się potężnym skandalem politycznym w marcu 2026 roku. Organizacja The Bureau of Investigative Journalism odkryła, że produkcję materiałów The Node Project sfinansowała prawicowa partia Advance UK. Utwory Bonesa, na czele z flagowym hitem "This Is England", stały się oficjalnymi materiałami kampanijnymi tego ugrupowania podczas wyborów uzupełniających w okręgu Gorton i Denton.
Sprawa rzekomego niejawnego finansowania kampanii szybko trafiła pod lupę brytyjskiej Komisji Wyborczej. Co więcej, w teledyskach Danny'ego gościnnie pojawiała się "Amelia" - inna postać AI, którą brytyjski rząd stworzył pierwotnie jako narzędzie do edukacji dzieci o zagrożeniach związanych z ekstremizmem. Prawica po prostu przejęła ten model i zaprzęgła go do promowania własnej narracji.
O ile same piosenki często grały po prostu na narodowym sentymencie, o tyle materiały wideo wykreowane przez zespół Danny'ego Bonesa bywały niezwykle agresywne. W jednym z klipów azjatycki mężczyzna w tłumie mówi do kamery "Jesteśmy tu", na co awatar w masce z flagą Union Jack odpowiada "Nie na długo", po czym następuje scena zrzucenia mężczyzny na ziemię i symulacji deportacji.
Gdy prawica przegrała wybory w Gorton i Denton, na profilu wirtualnego rapera pojawiło się wideo uderzające bezpośrednio w zwycięską Partię Zielonych. Awatar narzekał, że oponenci prowadzili kampanię "w urdu i bengalskim", a na ulicach "nie było widać flag Union Jack, tylko palestyńskie i pakistańskie". Zastępczyni lidera Partii Zielonych określiła te działania jako stanowiące bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa polityków.
Eksperci z Europejskiego Obserwatorium Mediów Cyfrowych (EDMO) podsumowali to wprost - Danny Bones to idealne, nowe narzędzie propagandy. Jako awatar nigdy nie weźmie łapówki, nie powie czegoś głupiego na żywo i nie odejdzie od narzuconej doktryny.
Na początku sierpnia 2026 roku platformy społecznościowe w końcu zareagowały. W ciągu kilkunastu minut TikTok i Instagram całkowicie zbanowały konta The Node Project, odcinając twórców od 100 tysięcy obserwujących. Chwilę później zablokowano im dostęp do systemów przetwarzających płatności, co ucięło możliwości zarobkowe. Jedynym dużym serwisem, który nie zdecydował się na blokadę, pozostał X (dawniej Twitter), za co autorzy publicznie dziękowali Elonowi Muskowi. Do samego końca odrzucali zarzuty o rasizm, zasłaniając się "prowokacyjną sztuką polityczną".
Mimo usunięcia awatara z głównych platform, historia Danny'ego Bonesa zostawia po sobie kilka otwartych kwestii. Wciąż nie ma jasności, jakie dokładnie kroki prawne i finansowe podejmie Komisja Wyborcza wobec partii Advance UK. Brakuje też oficjalnych reakcji środowiska rapowego - zwłaszcza artystów, którzy wcześniej nieświadomie współpracowali z ludźmi odpowiedzialnymi za ten cyfrowy projekt polityczny.
Co sądzisz o tym newsie?




