
Kaliber 44 rusza za granicę. Kolejne koncerty w ramach pożegnalnej trasy dla Joki wywołały negatywne komentarze w sieci
Kultowa formacja Kaliber 44 ogłosiła rozszerzenie swojej pożegnalnej trasy koncertowej dedykowanej Joce. Zespół zapowiedział serię występów poza granicami Polski, która obejmie takie miasta jak Londyn, Leeds, Dublin oraz Amsterdam. Dla zagranicznej Polonii to ogromna niespodzianka i okazja na usłyszenie legendarnych utworów na żywo, jednak nagłe ogłoszenie nowych dat wywołało poruszenie i krytyczne komentarze wśród fanów, którzy poczuli się po prostu oszukani.
Kontrowersje wynikają z faktu, że wcześniejsze wydarzenia były promowane przez zespół i media jako ostateczne zwieńczenie projektu. Na profilu Popkillera opublikowano nawet post zapowiadający wydarzenie w Warszawie jako ostatni koncert na pożegnalnej trasie i zamknięcie pewnego rozdziału historii hip-hopu. Fani przypominają w sieci, że najpierw reklamowano wydarzenie w katowickim Spodku jako jedyny taki koncert, a następnie czerwcowy występ na Letniej Scenie Progresji ogłoszono oficjalnym finałem. Pod nowym postem grupy momentalnie pojawiły się głosy oburzonych słuchaczy, którzy specjalnie kupowali drogie bilety i organizowali dalekie podróże - w tym przeloty z Wielkiej Brytanii do Polski - wierząc, że uczestniczą w historycznym pożegnaniu.
W sekcji komentarzy mocno oberwało się Abradabowi. Słuchacze wytykają mu, że ze sceny deklarował, iż utwór "Moja obawa” wybrzmiewa po raz ostatni w historii, co w obliczu nowych ogłoszeń okazuje się nieprawdą. Rozczarowani fani piszą wprost o niesmaku i robieniu ludzi w balona, zarzucając muzykom, że pożegnalny charakter wydarzeń został wykorzystany głównie jako chwyt marketingowy do napędzenia sprzedaży biletów. Mimo że zagraniczne koncerty z pewnością przyciągną tłumy, niespodziewane wydłużenie trasy nadszarpnęło wizerunek zespołu.
Kontrowersje wynikają z faktu, że wcześniejsze wydarzenia były promowane przez zespół i media jako ostateczne zwieńczenie projektu. Na profilu Popkillera opublikowano nawet post zapowiadający wydarzenie w Warszawie jako ostatni koncert na pożegnalnej trasie i zamknięcie pewnego rozdziału historii hip-hopu. Fani przypominają w sieci, że najpierw reklamowano wydarzenie w katowickim Spodku jako jedyny taki koncert, a następnie czerwcowy występ na Letniej Scenie Progresji ogłoszono oficjalnym finałem. Pod nowym postem grupy momentalnie pojawiły się głosy oburzonych słuchaczy, którzy specjalnie kupowali drogie bilety i organizowali dalekie podróże - w tym przeloty z Wielkiej Brytanii do Polski - wierząc, że uczestniczą w historycznym pożegnaniu.
W sekcji komentarzy mocno oberwało się Abradabowi. Słuchacze wytykają mu, że ze sceny deklarował, iż utwór "Moja obawa” wybrzmiewa po raz ostatni w historii, co w obliczu nowych ogłoszeń okazuje się nieprawdą. Rozczarowani fani piszą wprost o niesmaku i robieniu ludzi w balona, zarzucając muzykom, że pożegnalny charakter wydarzeń został wykorzystany głównie jako chwyt marketingowy do napędzenia sprzedaży biletów. Mimo że zagraniczne koncerty z pewnością przyciągną tłumy, niespodziewane wydłużenie trasy nadszarpnęło wizerunek zespołu.
Co sądzisz o tym newsie?




